RSS
 

powoli, powoli

06 lip

Praktycznie od maratonu w Bazylei ( wrzesień 2015 roku) to uskuteczniam szarpanie z samym sobą, pisałem już o problemach związanych z bieganiem, dyskomfort, który ostatecznie ustąpił późną wiosną tego roku i tyle. Od minimalnej wagi jaką miałem w 2015 roku przytyłem ponad 15 kilo, to tak jak „wlewa” się prawie tyle samo a niewiele się „wylewa”. Takim pewnym przełomem był Jurajski Półmaraton w Rudawie, tak na marginesie biegłem go po raz dziesiąty,w Rudawie pierwszy raz od dłuższego czasu zmieściłem się w limicie biegu.
Od sześciu tygodni ograniczyłem „wlewanie”, organizm na wszelki wypadek zaczął odkładać zapasy, dopiero teraz ograniczenie „wlewania” i większe „wylewanie” zaczęło przynosić efekty, następuje powolny spadek wagi,znów ważę poniżej 100 kg.
W tym roku startowałem tylko cztery razy, dawniej rzadko kiedy miałem poniżej tylu startów w miesiącu. Wg obecnych planów w lipcu żadnego startu, w sierpniu wracam po wielu latach przerwy na 15-kę w Jaworznie, we wrześniu tradycyjny start w Krynicy, zapisany jestem na 64 km i półmaraton, najprawdopodobniej jednak będzie powtórka z 2016 roku czyli Życiowa dziesiątka i półmaraton.
W październiku najważniejsze wydarzenie biegowe tego roku, w maratonie debiutowałem w Poznaniu, w Poznaniu chcę wrócić na maratońskie trasy, w 2008 roku założyłem sobie złamanie 5 godzin, udało się, w tym roku nie jestem taki ambitny wystarczy mi złamanie 5:30.
Marzy mi się również wycieczka w Tatry Wysokie. Dawniej miałem takie motto tego blogu „Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać” – Walt Disney. Potrafię!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii wędrowanie, góry, Tatry

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS