RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2009

i stało się, byłem w Tatrach

25 sty

trebi na pierwszym planieW sobotę rano przyjechał po mnie Adamus z Treborusem,(Trebi jak sam pisze jest z miasta Żeszuf). Już dawno nie miałem takiego luksusu, pojechałem w Tatry prosto spod domu ale jako pasażer a nie kierowca.
Na Łysej Polanie byliśmy około ósmej rano, zostawiliśmy samochód na „tradycyjnym” dla mnie parkingu i zaczęła się tatrzańska część naszej wyprawy. Dość szybko jak na zimowe warunki dotarliśmy do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, jedynie problem stwarzał zimowy odcinek szlaku omijający Siklawę, tam miejscami zapadaliśmy się w śniegu dość głęboko. W każdym razie w schronisku byliśmy kilka minut po 12-tej, zjedliśmy co nieco, uzupełniliśmy zapas płynów, i postanowiliśmy udać się w kierunku przełęczy Gładkiej, niestety poznaliśmy  dyskomfort chodzenia w zimie w czasie mgły. Z wycieczki musieliśmy bardzo szybko zrezygnować. Okazało się , że w schronisku pozostały nam do wykonania dwa zadania- uzupełnić braki snu i braki płynów w organiźmie, oba te zadania wykonaliśmy w trójkę bez zarzutu.
Niedziela rano, wstajemy wcześnie, warunki zdecydowanie lepsze niż poprzedniego dnia, nie ma tak gęstej mgły, choć okolicznych szczytów nie widać.
 Idziemy na Kozi Wierch w piątkę , nasza trójka i dwóch poznanych w schronisku kolegów . Idzie nam to dość sprawnie, mimo, że w warunkach zimowych kondycyjnie odstaję od swoich towarzyszy. Raki ubieramy przy rozwidleniu szlaku na Kozi Wierch, niewiele wyżej, gdy zaczyna się stromizna zaczynamy korzystać z czekana. Niestety nie potrafię trzymać czekana w lewej ręce a prawa ręka bardzo szybko męczy mimiras na pierwszym planie, Kozi Wierch się, dochodzimy do wysokości ok 1900 m (na temat wysokości mamy dość dokładne informacje z Garmina). Podejmuję decyzję, wracam, po pierwsze nie jestem w stanie w takim tempie kontynuować wspinaczki, po drugie boję się o prawą rekę, która słabnie coraz bardziej a im wyżej tym bardziej czekan będzie potrzebny. O ile z tempem dałbym radę, koledzy zwolniliby nieco, to problem ręki jest poważniejszy. Nie żałuję swojej decyzji, choć już drugi raz rezygnuję z wyjścia na Kozi. Później okazuje się, że na szczycie było prawie zero widoczności.
Treborus był pierwszy raz w zimie w Tatrach, sukcesem dla niego było wejście na Kozi Wierch, cieszę się, że pozyczając mu sprzęt – raki i czekan przyczyniłem się do tego.
 A przy okazji nasze nicki z forum MaratonyPolskie.PL czyli Treborus, Adamus, Tytus mają wspólna cechę, kończą się na -us

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

po ptokach

22 sty

Niestety, przegraliśmy, ja z kretesem, zająłem ostatecznie 82 miejsce (w konkursie na najlepszy blog), a Gabrysia 13, brakło jej bardzo niewiele, zajęła ostatnie miejsce spośród tych co przekroczyli 250 głosów. Ciekawe, że wielodniowi liderzy odpadli, Gabrysia ze swoim blogiem „bez tytułu” a opatrzonym ostatecznie przez organizatora „MaratonyPolskie.PL” i liderujący dłużej „Życia nie można powtórzyć – bloog.pl„ . Czyżby błąd taktyczny? Trzeba zbierać siły na rzut na taśmę?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

para w gwizdek

21 sty

Zgłosiłem tego bloga do konkursu, pierwszy zaobserwowany wynik to około trzechsetne miejsce, posłałem trochę maili i awansowałem najpierw szybko a potem powoli na 47 miejsce i co dalej? Pewnie jak powiedziała koleżanka, chyba bardzo nie chciałem bo zaprzestałem działań motywacyjnych i spadłem na prawie 80 pozycję. Dzisiaj na drugim miejscu jest blog, który ma mniej niż 250 głosów, czy trudno zmobilizować 250 osób do zagłosowania? Myślę, że tak i nie.

PS. (dopisane w czwartek rano) Od wczoraj nie podejmując żadnych działań spadłem o na 83 miejsce, a G.. rozesłała listy do wszystkich znajomych i awansowała o 3 i jest już w pierwszej dziesiątce. Na „starość” trzeba bedzie nauczyć sie autoprezentacji, nie mówić, ze bierze sie przykład z lepszych a brać z nich przykład

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

podobno

20 sty

podobno pewnych rzeczy się nie zapomina, pobawiłem się trochę zmianą kolorów, wielkością czcionki, wklejaniem linków itp drobiazgami; okazało się, że co nieco pamiętam i gdyby nie to, że ta wiedza jest sprzed min. 10 lat to byłoby dobrze. Ale teraz chyba już nikt nie pisze tak stron, tworzy się je zupełnie inaczej ale może nabędę te umiejętności.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

poszły konie po betonie

18 sty

No i sezon startowy 2009 rozpoczęty.
Zaliczyłem dzisiaj dwa biegi : na 5 km IV Bieg o puchar Bielan i na 15 km XXVI Bieg Chomiczówki, podczas przygotowań do Maratonu Poznańskiego  zdarzało mi się dwa razy biegać, ale nigdy dwa razy nie startowałem w ciągu jednego dnia, ba przerwa między jednym biegiem a drugim to raptem dwadzieścia kilka minut. A wyniki na moim poziomie, co prawda miałem nadzieję, że poprawie rekord życiowy na 15 km, ale niestety brakło pary, ostatnie trzy kilometry przebiegłem w tempie prawie 8 min/km, no i brakło tych 3 minut do zyciówki.
Wniosek? trzeba biegać regularnie, dobrze byłoby abym w następnym biegu, akurat też na 15 km, w końcu poprawił wynik sprzed 2 lat.  Bieg trzech jezior w Trzemesznie to mój następny start.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pomoc przyjaciół

15 sty

Zanotowałem awans o prawie 200 pozycji, rano nie liczyłem dokładnie ale mój blog znajdował się na 15 stronie 3 czy czwarty od dołu to dawałoby jeśli na każdej stronie było 20 blogów 296-297 miejsce. Teraz jestem ostatni na 5-tej stronie czyli powinienem być setny!!!
Do Gabrysi, która okupuje pierwsze miejsce brakuje mi raptem 99 miejsc. Dodałem dzisiaj motto z Walta Disneya „Jeśli potrafisz o tym marzyć, to potrafisz także tego dokonać”, więc strzeż się Gabrysiu, Twój skuter może być zagrożony


Koniec zimy, przynajmniej tej ostrej. Mam nadzieję, że nie zacznie się grypa, ja wyjątkowo w tym roku nie zaszczepiłem się, a zawsze to robiłem ze względu na nieustanny kontakt z klientami. Jeśli jest jeszcze sens to zaszczepię się jutro.

Zwekslowałem dzisiaj wyjazd do sanatorium, ostatnia szpara złamania powoli się zalewa, pod koniec lutego jak to mój chirurg mawia stanę na kanale diagnostycznym, zrobią mi znowu rentgena prawdopodobnie tym razem cyfrowego, i okaże się dokładnie co i jak. A jeśli będzie zalana ta cholerna szpara, to rehabilitacja sanatoryjna powinna przynieść wzmocniony efekt bo nie będzie obawy ponownego złamania i ćwiczenia mogą być bardzo intensywne. Pani z ZUS-u obiecała, że postara się o wyjazd na początku marca.

PS. z piątku rano: Gabrysiu tylko 63 miejsca!

PS.PS. Gabrysiu leją nas……

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wybieramy blog roku 2008

14 sty

Jak szaleć to szaleć, zgłosiłem swój blog do konkursu wybieramy blog roku.
Jeśli podoba Ci się to co „tworzę” wyślij
sms-a z kodem A00708 ( A zero zero siedem zero osiem)
na nr 7144, zapłacisz tylko 1,22,
jeśli nie wyślesz, nie przejmuj się, sprawiłeś mi wystarczającą przyjemność odwiedzając mnie czasem.

zasady konkursu


http://www.blogroku.pl/zasady.html

m.in.
Wszystkie osoby głosujące w II i III etapie Konkursu mają szansę na
wygranie jednego z 10 aparatów fotograficznych Casio Exilim EX-Z80 o
wartości 499 zł każdy. Szczegółowe zasady przyznawania nagród zostały
opisane w Regulaminie „Nagrody dla głosujących”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

posypało się

12 sty

Umieszczając dzisiaj piosenkę Katty Perry  za dużo pozmieniałem i posypało się, trochę w tej chwili pozbierałem, mniej więcej wygląda już tak jak powinno.
U nas zima, dzisiaj rano było poniżej 17 stopni a teraz jest niewiele cieplej, prawie pełnia, jasno, niebo bezchmurne to do rana wyziębi się porządnie. I jak tu biegać, nawet pies nie chce rano wychylać nosa z pomieszczenia.
Wymyśliłem sobie taki algorytm, im więcej piwa wypiję tym więcej muszę przebiec treningowo i w zawodach, kurcze, powinienem napisać odwrotnie: im więcej przebiegnę na zawodach i treningowo to mam większy limit na piwo.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

czy tak można

10 sty

zamieściłem w poprzednim wpisie wiersz  Teresy Harsdorf – Bromowiczowej, ale wstyd, skopiowałem wprost ze strony Pacyfki.
Tęsknię za Tatrami, dodatkowo pobudził to Trebi swoim telefonem. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie będę w samym ich  sercu, w dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Jeszcze raz korzystam z pracy Pacyfki i kopiuję wiersz Adama Bieleckiego

Przez Świstówkę 

Trzeba iść w lewo, 
podciąć ukośnie kosówki i ostatnie limby. 
Grozi deszcz. 

Z góry 
piękne byłoby Morskie Oko gdybyśmy mieli słońce. 

Juhas krzyczy w przestrzeń odartą z widoku 
twardy na mgle jak kamień na asfalcie. 
Dyrygując harmonią krowich dzwonków 
wyraźny i propagandowy 
nieruchomieje na oglądanym onegdaj plakacie. 

[Z tej uboczy ześliznął się narciarz 
w strzępach w kryptę żlebu]. 

Jeszcze kilka zakosów strącić między głazy z echem 
Ostrożnie! 
Przepaść 300m. 
Potok rozbija się o las. 

Ale tam, 
patrzaj! 
Wysoko 
związane postronkiem Siklawy 
na szarej tacy deszczu: 
Pięć Stawów. 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

tatrzańska poezja

10 sty

Trzy wiersze o człowieku i o skale

Nie zachwycać się mdło, po babsku, błękitnie, jaśminowo.

Wejść w ścianę. Spod stóp wyjrzy staw tęcza pawiooka. 

Spełnione kształty marzeń – granitu czarny okap -

                                                   
mgieł biały nawis nad głową.

Stuka i młot i serce. Czas kapie szmerem kropel. 

Idziesz w świat płaskich cieni, gdzie kształt odsłania dotyk.

Na powalonym mroku, na mgłach opierasz stopę.

Pniesz się zwycięską linią przez prosty łuk tęsknoty.

Jest dzika żądza celu.

           
Chłód ściany wolę spręża. 

           
Liną opasać czeluść.

           
Iść – walczyć i zwyciężać.

Z przepaści niewiadomych jak mgła wybucha radość - 

Tu nie ma wszystko jedno – raz jesteś życia świadom. 

Dzieje radości dzikiej chwytami rąk wypowiem.

Skała nie jest ważna. Ważny człowiek.
———————- 

Pętli codziennej więcej nie zacieśniaj.

Odeszła szara zwykłość. I tamto odeszło. 

Szumi nieskończoność Karłowicza pieśnią. 

Nowość tarcia łowisz w granicie podeszwą. 

Nie ma trzech wymiarów. Porost skalny słyszysz. 

Masz w sobie nagłość nowej równowagi. 

Wzrok światło przewleka w rzezby skalnej niszy, 

przestrzeń schyla błękit szalą srebrnej wagi, 

Okręcisz się w gwiazdy radością pijany

Z cienia i światła będziesz chwyty łowić

Zatęsknisz śmiertelnie znów w szczeliny ściany

„Nie samym chlebem żyje człowiek”.

———————-

Wiesz, co to jest śmierć?

           
Nie ma woni siana

                       
nie ma hali zielonej

                       
nie ma jaskrów złota

           
gasną gwiazdy zawilców

                       
zmierzch barw

                                           
ślepota.

Cisza dźwięków.

           
Nie ma grania w żlebach.

Ciała nie pieści ni słońce ni wiatr

Nic nie chcesz – nic nie trzeba - 

                       
skończył się twój świat. 

Tak żyć nie można. Muszę iść tam.

Dobyć świat dzwięków i barw z ukrycia. 

Nie jest ważne życie. Nie jest ważna śmierć. 

           
To ważne, by nie umrzeć za życia. 

 
   
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS