RSS
 

młodzieńcze zabawy

11 cze

Gdzieś tam w  durnych i chmurnych latach młodości, na pierwszym czy drugim roku studiów w gronie kilku kolegów uskutecznialiśmy różne zabawy, był okres prywatkowy z mottem, gdy dla jaj robiliśmy prywatki, zapraszaliśmy na nie dziewczyny wg klucza, np. była prywatka z wysokimi, każdy z nas przyprowadzał jak najwyższą dziewczynę, z niskimi, z chudymi czy grubymi. Mimo, że można byłoby laski zmierzyć, zważyć, oczywiście nic takiego nie robiliśmy, każdy z nas głosował, ale tylko na „cudzą” laskę, na swoją tak jak w konkursach eurowizji nie wolno było głosować, zwycięzca dostawał tytuł najskuteczniejszego, flaszkę wina, którą wypijaliśmy z reguły wspólnie.
Pewnego razu postanowiliśmy uskutecznić prywatkę z najbrzydszymi. Cóż, zacząłem szukać tej najbrzydszej, która pozwoliłaby mi wygrać konkurs, miałem kilka kandydatek, umawiałem się z nimi np w kawiarni hotelu Grand, wypijałem kilka piwek z nimi i pewnie jak w tej anegdocie marynarskiej stwierdzałem, że zaczynają mi się podobać…….. i z zaproszenia na prywatkę nici. Jadę pewnego dnia tramwajem ulicą Karmelicką, patrzę, a idzie laska, typ angielski, ruda,piegowata, z wysuniętą dolną szczęką, sucha jakaś, prawie mój ideał. Wyskoczyłem z tramwaju pobiegłem i znalazłem . Zacząłem nawijkę, udało mi się, przyjęła zaproszenie na kawę do Lamusa. Miewałem zawsze mieszane uczucia idąc do tej kawiarni, jeszcze wtedy nie paliłem papierosów, a tam nie trzeba było wyciągać swojego aby móc się zaciągnąć, atmosfera była gęsta od dymu. Weszliśmy, nawet zdziwiona mina kelnerki, która znała mnie dość dobrze nie wyprowadziła mnie z równowagi. Musiałem nie wzbudzając podejrzeń dziewczyny zaprosić ją na prywatkę. Gadka szmatka i dobrze jest, zgodziła się, pójdzie ze mną na prywatkę.
Nerwowe dwa dni, przyjdzie, nie przyjdzie.
 Umówiłem się pod kominem na placu Wolności ( to był taki pomnik na obecnym placu Inwalidów), piętnaście minut nerwowego oczekiwania. Jest Kasia, przyszła. Nie wiem, czy podświadomość podpowiedziała jej jaka to zabawa, bo zrobiła sobie warkoczyki, wypisz wymaluj Pippi Langstrump.
Idziemy , nie wiem jaka będzie konkurencja, co też moi koledzy poderwali. Dobrze jest, jeden przyszedł solo, zawsze to jedna mniej konkurentka, pozostałe niczego sobie ale jestem pewny, że wygram.
Głosowanie.
 Kasia jest bezkonkurencyja, tylko jeden z kolegów się wyłamuje, trzy głosy, rekord, często była potrzebna dogrywka . Wręczam Kasi koronę Królowej Balu, widzę, jest szczęśliwa. Odkrywam w tym momencie prawdę, że szczęście jest piękne, moja szkarada nabiera urody.
Po balu lądujemy w akademiku , Kasia jest przeszczęśliwa, myślę, że po raz pierwszy w życiu poczuła się atrakcyjną kobietą.
Tak jakoś się złożyło, najprawdopodobniej przez mój prawie 10 tygodniowy wyjazd do Związku Radzieckiego na obóz studencki tzw. strojkę, że kontakt z Kasią się urwał.
Dwa lata później spotkałem Kasię, to znaczy Kasia mnie wypatrzyła, podeszła i przypomniała mi się. Tylko dwa lata, a z brzydkiego kaczątka zrobiła się atrakcyjna kobieta, nawet zgryz nie raził. Jak sie okazało była mi wdzięczna, dzięki mnie nabrała pewności, zobaczyła sens dbania o siebie, chodziła na dyskoteki i prywatki, omijane poprzednio z daleka,( bo jaka przyjemność podpierać ściany). Nie miałem odwagi powiedzieć jej prawdy. I tak zostało.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. mamusiajakubaijasia

    8 września 2008 o 11:48

    Po prostu byłeś Pigmalionem a ona Elizą….to się dość często zdarza w życiu…mnie też się zdarzyło i podobnie jak opisana Kasia, nie żałuję:)

     
 

  • RSS