RSS
 

Archiwum - Marzec, 2008

zapiski

23 mar

Święta spędzam w domu, godzę życie rodzinne ze sprawami zawodowymi, które okazuje się wcale do swojego biegu nie potrzebują bezwzglednie mojej obecności. Oczywiście, są rzeczy które nie „pójdą do przodu” beze mnie, ale większość spraw jest załatwianych przez moje dziewczyny w sposób zadawalający.
Minęła połowa pobytu w sanatorium, mogę wyciągnąć już wnioski. Jak zwykle okazuje się, że legenda jest odbiciem w krzywym zwierciadle rzeczywistości, być może mam takie odczucie dlatego, że skład osobowy kuracjuszy na prewencji zus-owskiej jest zdecydowanie inny niż na normalnych turnusach sanatoryjnych. Jest dużo młodych osób, i jeśli „normalnie” na jednego faceta przypada 3-4 kobiety, to u nas jest więcej mężczyzn. Być może dlatego podobno zdecydowanie więcej niż normalnie spożywa się alkoholu. W czasie obowiązkowych szkoleń otrzymaliśmy instrukcję, że w ciągu dnia powinniśmy wypić dwa i pół litra czystej niegazowanej, w dodatku należy pić to drobnymi łyczkami. Próbujemy postępować zgodnie z instrukcją, bardzo ciężko jest osiągnąć to z czystą ale z innymi niegazowanymi napojami to i owszem udaje nam się. 
Od dziś w sanatorium ruszają pełną parą wieczorki taneczne, zawieszone od środy, wiele osób dopiero teraz zacznie w nich uczestniczyć, wcześniej nie robiły tego ze względu na post.
Byłem dzisiaj na spacerze z Czarusiem, tradycyjnie dwa obrazy, w czasie spaceru Czaruś zachowuje się jak najbardziej ułożony czy wytresowany pies a przed budą zamienia się w bestię szczerzącą kły. Ale mam już koncepcję jak to zmienić, normalne udostępnienie ogródka jest niemożliwe ze względu na  niesamowitą skoczność psa, półtorametrowe ogrodzenie nie stanowi żadnej przeszkody dla niego.
Wracam do sanatorium we wtorek rano, wprost w objęcia „sadystów”- rehabilitantów, wiem, że ból jaki dzięki nim jest moim udziałem nie idzie na marne, widać już efekty ich pracy.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nic nowego (c.d)

15 mar

Przyjechałem do domu, kilka spraw wymagało mojej pilnej interwencji, oczywiście jutro wieczorem zjawiam się z powrotem w sanatorium, jestem przecież tylko na indywidualnej wycieczce. Organizatorzy jeszcze nie przegięli całkiem, jeśli można jeździć na wycieczki z biurem turystycznym, oficjalnie ” panoszącym” sie po sanatorium , to dozwolone ale z bólem są indywidualne wycieczki.
Po trzech dniach zabiegów przestaję być optymistą, prawa ręka daleko w lesie. Wydawało mi się, że największy problem to bark a reszta spraw z prawą ręką to mały pikuś, trochę ćwiczeń i po bólu. A „ścieżka zdrowia” jaką wytyczyli dla mnie dwaj wydaje mi się wspaniali rehabilitanci z sanatorium, sprowadziła mnie na ziemię. Dłoń, której funkcje były ograniczone przez porażenie czy ograniczenie nerwu promieniowego ma jeszcze bardzo daleko do sprawności, najprostsze ćwiczenia na „ścieżce zdrowia” albo nie są wykonywane w 100% albo wykonanie ich sprawia mi ogromne kłopoty. A mój bark poddawany jest przeróżnym zabiegom, dzisiaj rehabilitant zmontował takie ustrojstwo, które powoli, pod wpływem ciężaru rozciągało mi przykurcz, na razie celem jest kąt 90 stopni, w pewnym momencie ból był tak silny, że nie mogłem zapanować nad sobą. Jeżdżę również na basen, gdzie nie ma ćwiczeń, jest zabawa na basenie taka jaka się komuś podoba. Ja pływam, przeważnie na plecach, jednak staram sie również wykorzystywać pływanie do rozruszania barku. Pozostałe zabiegi są przyjemne, albo obojętne, jedynie co prawda bardziej dla współmieszkańca niż dla mnie (własny smród mniej dokucza niż obcy?)kłopotliwa jest kąpiel siarczkowa, roztaczam po niej wokół specyficzną woń.
Opowiem jeszcze o Zosi i Wandzie, sąsiadkach ze stolika w jadalni. Opowiadały, jak to po kolacyjce do pokoju i spokój do rana, żadnych potańcówek. Poszliśmy ze współmieszkańcem Maćkiem do sąsiedniego sanatorium, na zaproszenie  Mariusza i Grzegorza. I  tu niespodzianka, na parkiecie królują Zosia i Wanda, nawiasem mówiąc tańczą dobrze, ale po co to udawanie?
Na parkiecie szaleje też babcia, może 70 letnia, w towarzystwie młodzieńca. Dzisiaj, około 6.30 w czasie porannego biegu mijam tę babcię, dziarsko wymachując parą kijków trekingowych w szybkim tempie spacerowała albo udawała sie na wycieczlkę (sama bez mlodzieńca). Rozpiera ja energia, pewnie ładowana w czasie pieszych wędrówek.
 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nic nowego

15 mar

Nic nie piszę, nie żebym bał się pisać prawdy ale nic ciekawego się nie dzieje. Wieczorami generalnie, ponieważ zywi nas budżet, rewanżujemy się wpływami z akcyzy i trudno spotkać kogoś trzeźwego. Ja jak zwykle ograniczam sie do zupy chmielowej. Za chwilę mam zabieg, więc na razie wiecej nie napiszę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

początek

12 mar
Veni, Vidi, Vici (łac. ‚Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem’),

parafraza tego przypisywanego Cezarowi powiedzonka jest mottem wielu kuracjuszy. Jaka parafraza? Przybyłem, zobaczyłem, z….łem,( wstaw sobie co chcesz, wszyscy wiemy co?)
Ja po pierwszym dniu mogę z kolei zacytować fraszkę Sztaudyngera
Noc minęła nadaremnie
była dupa, ale ze mnie
Odsypiam zaleglości, co prawda wybierałem sie ze współmieszkańcem na wieczorek taneczny, ale dzisiaj rano smiał się, że jak umówiliśmy się, że idziemy, zadzwonił jego telefon i nim skończył rozmowę ja spałem głębokim snem. Tak odbijają się zaległości z paru ostatnich nocy.
Znowu przekonuję się jak „państwo” nie szanuje pieniędzy podatnika, turnus sanatoryjny rozpoczął się 11 marca(wczoraj), ja pierwsza wizytę u lekarza mam dzisiaj o 16.10 a zabiegi rozpocznę najprawdopodobniej jutro, jakby na to nie patrzeć dwa dni w plecy.
Piękna pogoda i wczoraj jak jechałem i dzisiaj. „Mantkopodobni” przepowiadacze pogody zapowiadając deszcze na podkarpaciu znów minęli się z prawdą (mantek wiesz nie chciałem Cię obrazić, ja już taki jestem), ani kropli deszczu, dzisiaj jest trochę chmurek.
Biegałem rano, zaliczyłem 45 minut biegu i pod górkę i z górki. Spotkałem przy tej okazji grupę kuracjuszy najprawdopodobniej na turnusie odchudzającym, robili marszobieg z  różnymi ćwiczeniami. Zauważam, że w grupie ok 30 osób jest tylko jeden grubas, a reszta to osoby o których co najwyżej można powiedzieć tęgie. Potwierdza się prawda, że prawdziwym grubasom jest z tym dobrze i nie muszą się odchudzać.
Tyle na pierwszy raz. 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przed wyjazdem

08 mar

Jadę za dwa dni. Halina wiedząc, że będę w czasie pobytu prowadził blog prosi (jak w amerykańskim filmie kryminalnym):
- pisz prawdę, tylko prawdę i całą prawdę.
Obiecuję: Będę pisać tylko prawdę, resztę zbywam żartami.
Przypomina mi się dowcip, zresztą często przeze mnie opowiadany:
Rozmawia dwóch kolegów. Jeden do drugiego:
Wiesz, jaka ta moja żona niepoważna, kupiłem sobie nową brykę- full wypas- (można strzelić nazwę np. Fiat 500 nie?) i patrzę, a ona zapisała się na kurs prawa jazdy, głupia myśli, że będę dawał jej jeździć nową bryką.
Drugi- Twoja to nic, moja dopiero świruje. Jak wiesz, jedzie do sanatorium, patrzę do jej torebki a tam ponad dwadzieścia prezerwatyw. Głupia, myśli że co wieczór będę jechać ponad trzysta kilometrów do niej.
Opowiedziałem ten dowcip kiedyś na takiej piwnej biesiadzie (nawiasem mówiąc, na inauguracji kampani prezydenckiej pewnego kandydata), a koleżanka mówi:
Ja nie dość, że znałam ten dowcip i wzięłam co trzeba, to w pierwszą niedzielę, na mszy, jak ksiądz ogłasza -” przekażcie sobie znak pokoju”, zamiast podać sąsiadom rękę głosiłam w cztery strony: sto osiemnaście, sto osiemnaście……………..
Aby podnieść ciśnienie Halinie , bo kto widział mieć 105-110 ,przecież aż nieprzyzwoicie niskie, kupiłem dwa tygodnie temu Politykę, i czytałem na głos „Rozkosze kuracjusza”.
Przepytano samych mężczyzn, ale co poniektóra statystyka jest bulwerująca. No jak oni to robią, jeśli 33 procent miało stosunek seksualny ale tylko 30 procent dotykało piersi partnerki, a 28 procent części intymnych partnerki?. Czyżby szybki numerek to norma?
Jeszcze jedna anegdota. Koleżanka Haliny mówi do mnie:
-Panie Leszku, w sanatorium niektóre panie wywieszają na drzwiach kartki”Jestem wolna, czekam”, myślę, że za takie Pan nie będzie się brał?
Ripostuję: Pani Mario a za jakie mam się brać?
Brak odpowiedzi. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS