RSS
 

szpital

29 gru

Zimno. Bardzo zimno. Strasznie zimno. Te pięć słów napisałbym gdyby ktoś poprosił mnie abym w kilku słowach opisał swoje pierwsze odczucia po przylocie do szpitala. Kilkadziesiąt minut wcześniej byłem na wysokości prawie 2500 m, gdzie temperatura była kilkanaście stopni niższa niż w szpitalu, miałem na sobie podkoszulek i koszulę z polaru i było mi ciepło, a teraz przykryty dwoma kocami „telepałem” się z zimna. Jedna z sióstr spytała nawet mnie czy wpadłem do wody. Miałem sine usta, cały byłem mokry- to efekt silnego stresu.
Leżałem na ” łóżku-wózku”. Dłuższą chwilę tak jak mnie przywieźli tzn. kask na głowie, prawa reka w prowizorycznej szynie założonej przez ratownika, ubranie i buty na sobie. I dyskusja na temat ubezpieczenia. Gdzie masz kartę europejskiego ubezpieczenia? Takie pytanie zadawano mi wielokrotnie. A ja konsekwentnie-mam ubezpieczenie w Unice tj poprzez Alpenverein i travelkę w Warcie. To ich nie interesowało. W końcu- będziesz musiał zaplacić za lot i szpital. Za lot zapłacę a za szpital nie, bo musicie mnie przewieźć do Polski. Temat się skończył kiedy kategorycznie zażądałem przewiezienia do Polski. W międzyczasie jedna z osób na izbie przyjęć ponieważ telepałem się z zimna przykryła mnie kocem, nie pomogło, znalazł się za chwilę drugi koc, przełożono mnie z wózka na którym byłem na łóżko , a ja dalej sie telepałem. W końcu zdjąłem kask, jedna z sióstr pomogła ściągnąć mi mokre ciuchy, przedtem ściągnąłem buty, lewy but był rozwiązany. Czyżby to było powodem mojego upadku? Rozwiązana sznurówka? Tyle kasy za buty i tak mnie zawiodły?
Zajmować się zaczęły mną trzy osoby- młody lekarz, blondynka i śniada salowa a może siostra. Zaskoczył mnie fakt, że blondynka opatrywała moje rany bez gumowych rękawic co jest nie do pomyślenia w Polsce. Nie robiła tego bezpośrednio dłońmi, tampony trzymała w szczypcach, ale na rękach nie miała rękawiczek a przecież był kontakt z krwią. Młody lekarz zajął się razem z blondi moim środkowym palcem prawej dłoni, zszyli mi ranę. Mówię do blondi- śliczna jesteś! w odpowiedzi otrzymałem uśmiech, taki jakiego dawno nie widziałem. Myślę, że nawet jeśli byłaby brzydka to ten uśmiech odmieniłby wszystko. Młody lekarz szybko ją zgasił- nie słuchaj on upadł na głowę, nie wie co mówi. Nieprawda, zareagowałem-miałem kask na głowie.
Teraz zajęła sie mną „śniada”- pojechaliśmy na rtg, robiliśmy to dwukrotnie ponieważ za pierwszym razem coś nie wyszlo, prawdopodobnie dlatego, że możliwości poruszania czy ustawiania prawego ramienia do zdjęcia miałem ograniczone.
Orientuję się, że jest niedobrze. Przychodzi lekarz mniej wiecej w moim wieku, informuje o konieczności zrobienia operacji.
Ja dalej, -nie zgadzam się i chcę aby przewieźli mnie do Polski.
- Chłopie ja się nie zgadzam- jeśli wyjdziesz ze szpitala to jest pewna amputacja prawej reki- to stwierdzenie lekarza. Ja będę robił operację.
Ja na to- Ale w poniedziałek muszę być w pracy.
Tu nie Insbruck, ale nawet tam za dwa dni nie doprowadzają do sprawności. Kiedy coś jadłeś?
-Po wypadku napiłem się parę łyków wody ale przed wypadkiem zjadłem dwie kanapki.
-Dlaczego, przecież będziesz mieć operację?
Wybucham-do kurwy -nędzy a skąd mogłem o tym wiedzieć?
Mój wybuch trochę zaskoczył lekarza, pokręcił głową coś pomamrotal. W efekcie w czasie prawie sześciu dni mojego pobytu w szpitalu podchodził do mnie z pewna dozą nieśmiałości i raczej unikał kontaktu ze mną.
Skończył się temat mojego ubezpieczenia, powróci on dopiero w poniedzialek, regularnie aż do dostarczenia certyfikatu podnoszony przez starsza siostrę oddziałową Zuzę Gutową. Jak mijała mnie sliczna Zuza na korytarzu- słyszałem: Panie S. poiska jest? Nie wyjdziesz jak jej nie dasz.
Zostałem przewieziony na szóste piętro. Lekarz dał mi jakąś pastylkę, -nie popijaj tylko nabierz śliny i tak połknij.
Od momentu połknięcia pastylki „film” mi sie rwie, krótkie migawki, a najbardziej pamiętam moment na sali operacyjnej, podeszła do mnie przepięknie opalona dziewczyna w zielonym fartuchu jak sie później okazało lekarz anestezjolog. Nachyla sie nade mną, i co widzę? z dekoltu wyłania sie piękna pierś.Chciałem coś powiedzieć i……………….
obudziłem sie na korytarzu, przynajmniej od tego momentu pamietam jakiejś urywki.
Nawet specjalnie chyba nie byłem zdziwiony jak zobaczyłem Halinę . Prosiłem aby poszła do kościoła się pomodlić bo to cud, że żyję.
Trafiliśmy na salę, specjalnie nie pamietam rozmowy.
Przede mną noc. Suszyło mnie przeokropnie. Wielokrotnie na salę wchodziła siostra podając mi poprzez venflon środki przeciwbólowe, za każdym razem prosiłem ją -daj mi się napić. brala szklankę, nalewała z kranu wodę i podawała mi. Prawie natychmiast łapczywie wypijałem.
Siostra ta zasługuje na moją wdzięczność jeszcze z jednego powodu. Mam problemy z żyłami, tzn. trudno mi pobrać krew z żył. Ratownik nie dotarł do moich zył, próbował wszędzie gdzie się dało, chcąc pobudzić żyłę klepał mnie po dłoni, a mnie wszędzie bolało myślałem, że się odwinę. Przed tą siostrą kilka osób próbowało, jednej z sióstr już się udało, założyła-podłączono mi kroplówkę ale na nadgarstku zaczęła sie tworzyć bania. Dopiero ta siostra, która pomagała mi zwalczyć pragnienie założyła venflon dobrze i tak jak powinno być.
Słowacki szpital nazywa się nemocnica i naprawdę tam nic nie mogą. Jedzenie podobnie jak w polskim szpitalu,ponieważ nic sie nie robi, to aby pacjent nie przytył racja jest odpowiednio obliczona. Personelu dużo. Rygor jak w wojsku Ordynator jest KIMŚ.
Wyposażenie chyba jeszcze z czasów komuny. Z lekarstw dostawałem tylko środki przeciwbólowe.
Przyjechałem do szpitala w Popradzie tydzień po wyjściu z niego aby załatwić sprawę mojego zwolnienia lekarskiego z pracy. Wziąłem zdjęcia rtg zrobione na klinice uniwersyteckiej UJ, siostra Zuza zaraz poleciała do Ordynatora. Przyszedł do mnie i powiedział: no tam w Polsce macie piękne zdjęcia ale my robimy piękne operacje. Mam nadzieję, że miał rację. 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS